Ile można dostać odszkodowania po wypadku samochodowym?

Ile można dostać odszkodowania po wypadku samochodowym? - to pytanie zada sobie w końcu każdy, kto stał się ofiarą wypadku samochodowego albo jest osobą bliską ofiary wypadku. Wiadomo na początku jest ból i rozpacz z powodu ciężkiej straty.

Po jakimś czasie jednak – dłuższym lub krótszym – do głosu dochodzi zdrowy rozsądek i wtedy zadajemy sobie pytanie, co dalej. Dotyczy to także kwestii czysto finansowych i oceny, czy – wiem, że zabrzmi to prowokacyjnie – możemy z naszej traumy wyciągnąć jakieś wymierne korzyści. To bardzo dobry kierunek myślenia. Stratę już ponieśliśmy. Strata się nie „odstanie”. Pozostaje myślenie o przyszłości i to ma sens. I wtedy właśnie warto zadać sobie pytanie, ile można dostać odszkodowania po wypadku samochodowym.

 

Zadzwoń i dowiedz się ile masz praw i możliwości walki z ubezpieczycielem - 22 390 52 58

 

 

W tym miejscu mała uwaga. Przy odpowiedzi na pytanie, ile można dostać odszkodowania po wypadku samochodowym, na potrzeby tego artykułu nie zamierzam podawać konkretnych kwot. Można to bowiem uczynić dopiero po wnikliwej analizie konkretnej sytuacji. Nawet dwa bardzo podobne przypadki ofiar wypadków samochodowych mogą skutkować zupełnie różnymi sumami odszkodowań. Zakres rozbieżności kwot jest tutaj ogromny. Dlatego też każdy przypadek musi zostać zbadany naprawdę szczegółowo. Jeżeli zaś uważasz, że istnieje jakaś reguła w zakresie szacowania z góry konkretnych kwot odszkodowań, to – uwierz praktykowi na słowo – Twój przypadek jest właśnie wyjątkiem od tej reguły.

Tym niemniej warto podkreślić, iż na przestrzeni ostatnich lat dużo się zmieniło w postrzeganiu poruszonej kwestii przez sądy i firmy ubezpieczeniowe. Sumy wypłacane z tytułu uszczerbków na zdrowiu spowodowanych wypadkami samochodowymi znaczącą się zwiększyły. Nikogo nie szokują obecnie odszkodowania kilkusettysięczne, a nawet większe. Po prostu dochodzimy w Polsce do tej normy cywilizacyjnej, która nakazuje traktować nasze zdrowie fizyczne i psychiczne jako wartość zasadniczą. Dlatego utrata zdrowia musi zostać zrekompensowana w odpowiedni sposób.   

Tutaj uwaga natury oczywistej – Twoje roszczenie o odszkodowanie może zostać kiepsko zrealizowane i po prostu dostaniesz za mało pieniędzy od firmy ubezpieczeniowej, w której sprawca wypadku miał polisę OC. Aby tego uniknąć warto pamiętać o paru kwestiach.

 

Zadzwoń i dowiedz się ile masz praw i możliwości walki z ubezpieczycielem - 22 390 52 58

 

 

Przede wszystkim formułując nasze roszczenia w żadnym wypadku nie powinniśmy być „zbyt skromni”, a więc określać ich na niskim poziomie. Słyszałem opowieści, jak to sędzia na sali sądowej zasądzał odszkodowanie po wypadku samochodowym z pełną świadomością, że gdyby zgłoszone roszczenie było większe to i odszkodowanie także byłoby bardziej pokaźne. Sąd jest bowiem bezradny, gdy nasze żądania skalkulowane są na zbyt niskim poziomie, gdyż nie może zasądzić odszkodowania ponad nasze żądanie. Sędzia nie może powiedzieć: „Panie! Zastanów się, czy nie żądasz za mało”. Dlatego z mojego osobistego doświadczenia wynika, iż lepiej jest przeszacować nasze żądania, niż ich nie doszacować. Lepiej jest bowiem narazić się na częściowe przegranie procesu i poniesienie związanych z tym kosztów – zresztą w skali całego roszczenia zwykle relatywnie niewielkich – niż żyć ze świadomością faktu, iż uzyskało się zbyt niskie odszkodowanie po wypadku samochodowym.

 

Oczywiście powyższy argument nie powinien być traktowany jako zachęta do stawiania absurdalnych żądań odszkodowawczych.

 

W tym kontekście warto jeszcze zwrócić uwagę na fakt, iż – być może kogoś to zbulwersuje – status ofiary ma zasadniczy wpływ na to ile można dostać odszkodowania po wypadku samochodowym. Inaczej będzie bowiem z reguły wyceniona bezpowrotna utrata zdrowia przez osobę np. 20-letnią, a inaczej przez 70-letnią. Należy bowiem wziąć pod uwagę założenia statystyczne wskazujące, iż ta pierwsza będzie musiała znosić ból i cierpienie przez kilkadziesiąt lat, a druga przez zaledwie kilka lat, a więc do chwili swojej śmierci, którą statystyka przewiduje np. w Polsce dla mężczyzn na 73 rok życia.

 

Kontynuując temat nierówności ofiar należy dolać jeszcze trochę oliwy do ognia i stwierdzić, iż to ile można dostać odszkodowania po wypadku samochodowym zależy także od rodzaju i jakości aktywności wykonywanej przed wypadkiem przez jego ofiarę. I tak przy znaczącym uszczerbku na zdrowiu zupełnie inaczej w kwestii odszkodowania potraktowana zostanie osoba bezrobotna z perspektywą utraty ewentualnych zarobków w wysokości 1.500 – 2.500 tys. złotych miesięcznie, a inaczej sławny pianista, który stracił rękę w wypadku komunikacyjnym lub świetnie zarabiający piłkarz z 15-letnią perspektywą udanej kariery zawodowej, któremu urwało nogę. Parafrazując słynne powiedzenie pewnej pani polityk, teraz brylującej na europejskich salonach, można stwierdzić: „Sorry, takie mamy życie”.   

 

Reasumując powyższe krótkie rozważanie w temacie ile można dostać odszkodowania po wypadku samochodowym, odpowiem nieco przewrotnie: - zwykle dużo ze wskazaniem na bardzo dużo. Warunkiem podstawowym jest jednak zwrócenie się o pomoc do zawodowca w tym temacie, który pomoże właściwie wycenić nasze roszczenia i wywalczy od formy ubezpieczeniowej taką sumę, która będzie realnym pocieszeniem po doznanej traumie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2016-09-15 13:15:15

Z pamiętnika prawnika #2

Każdy z nas ma jakieś złe nawyki. Zwykle są one niegroźne i nie powodują większych spustoszeń w naszym życiu. Oczywiście mają je także kierowcy. W tym wypadku jednak nawet wydawałoby się niewinne złe nawyki mogą nieść za sobą daleko idące konsekwencje. Czasami konsekwencje ostateczne. Tak właśnie może być w przypadku, gdy przed wykonaniem manewru skrętu w lewo, koła mamy już wcześniej skręcone w tym właśnie kierunku. To zły nawyk, ale ponieważ ma go także syn mojego ojca, to nikogo nie będę pouczał. Przygrywał kocioł garnkowi.

Opisany nawyk miała także Pani Maria. Zadbana kobieta w średnim wieku, kochający mąż, trójka dzieci. Pani Maria w aucie z najstarszą 19-letnią córką Sylwią czekała na możliwość skrętu w lewo. Przepuszczała auta jadące z naprzeciwka. Koła skręcone w lewo, aby szybciej wykonać manewr. Błąd fatalny w skutkach. Auto Pani Marii zostaje bowiem uderzone w tył przez roztargnionego kierowcę (niestety nie było wydzielonego pasa dla pojazdów skręcających). Ponieważ koła skręcone są w lewo, to siła uderzenie wypycha samochód wprost pod jadącą z naprzeciwka ciężarówkę z kilkoma tonami żwiru na pokładzie. Nie trzeba wielkiej wyobraźni aby znać skutki. Pani Maria ginie na miejscu, jej córka Sylwia jest ciężko ranna.

 

Zadzwoń i dowiedz się ile masz praw i możliwości walki z ubezpieczycielem - 22 390 52 58

 

Sylwia miała w tym wszystkim mnóstwo szczęścia. Jedyną poważną i trwałą dla niej konsekwencją wypadku – pomijając traumę psychiczną, która jest oczywistością –  było uszkodzone biodro, które powodowało, iż Sylwia lekko kulała. Wydawało się, iż ten uszczerbek na zdrowiu nie powinien mieć daleko idących skutków w życiu codziennym. Utykanie Sylwii było ledwie widoczne. Poza tym Sylwia to twardy charakter. Po poddaniu się operacji i kilku latach intensywnych ćwiczeń doprowadziła nogę do takiego porządku, że teraz śmiga na wysokich obcasach niczym się nie przejmując. Niestety uszkodzone biodro oznaczało definitywny koniec kariery zawodniczej Sylwii. Sylwia grała bowiem w piłkę ręczą i to na bardzo wysokim poziomie. Wróżono jej wspaniałą karierę. Miała dziewczyna warunki fizyczne, talent no i serce do tego sportu. Uwielbiała trenować – im więcej potu i łez, tym lepiej. No i teraz to biodro. Całe marzenie Sylwii o karierze zawodniczej, być może kiedyś z orłem na piersi, przysłowiowy szlag trafił. Dla młodej dziewczyny była to prawdziwa katastrofa.     

Sprawa Sylwii trafiła do naszej kancelarii. Oczywiście naszym celem - zresztą jak zwykle – było uzyskanie jak najwyższego odszkodowania od firmy ubezpieczeniowej, w której sprawca wypadku miał polisę OC. Dotyczyło to nie tylko Sylwii, ale również jej ojca oraz dwóch małoletnich braci. Wszystkim im przysługiwało zadośćuczynienie z tytułu traumy, bólu i cierpienia spowodowanego utratą żony i matki. Tutaj sprawa była dosyć jednoznaczna. Firma ubezpieczeniowa zgodziła się wypłacić należne zadośćuczynienie. I to bez większych targów.

W tym miejscu mała dygresja. Opisane wydarzenie miało miejsce wiele lat temu. Od tamtego okresu, tak ustawodawca, jak i firmy ubezpieczeniowe oraz sądy zaczęli znacznie wyraźniej dostrzegać, że ból i cierpienie po stracie w wypadku bliskiej osoby mogą i powinny być należycie zrekompensowane przez pieniądze. Oczywiście żadne tam bilety Narodowego Banku Polskiego nie są w stanie wynagrodzić traumy dzieci po stracie mamy. Ale pytanie retoryczne brzmi – jeżeli nie pieniądze, to co? Dlatego też sumy wypłacane obecnie z tego tytułu są już naprawdę bardzo znaczące i w niektórych przypadkach idą w setki tysięcy złotych. Wydaje się, że istotne znaczenie praktyczne w temacie wysokości odszkodowań po wypadkach drogowych miały duże sumy wypłacone bliskim ofiar dwóch katastrof lotniczych, tj. samolotu CASA w 2008 roku w Mirosławcu pod oraz samolotu TU-154 w 2010 roku w Smoleńsku. Nikt bowiem nie może stwierdzić, iż trauma tych, którzy utracili najbliższą osobę w wypadku samochodowym jest mniejsza niż ta, którą doświadczyli bliscy ofiar wspomnianych katastrof lotniczych. Niestety w czasie opisywanej sprawy żaden sąd w Polsce nie odważyłby się zasądzić takich sum zadośćuczynienia. To ograniczało zasadniczo możliwości negocjacyjne stosownej kwoty dla rodziny Pani Marii. Z perspektywy czasu wiem – nie ukrywam z pewnym smutkiem – że dzisiaj otrzymaliby oni jeszcze większe kwoty od firmy ubezpieczeniowej.

 

Zadzwoń i dowiedz się ile masz praw i możliwości walki z ubezpieczycielem - 22 390 52 58

 

 

W opisywanej sprawie nie obyło się jednak bez procesu sądowego z firmą ubezpieczeniową. Tak jak kwestia wypłacenia zadośćuczynienia bliskim Pani Marii była oczywista, tak już roszczenie samej Sylwii wynikające z jej szkód fizycznych i psychicznych, jako ofiary wypadku, napotkało na opór. Dla firmy ubezpieczeniowej do zaakceptowania bowiem było tylko to, iż należy zrekompensować Sylwii uszczerbek na zdrowiu w postaci kontuzjowanego biodra. Natomiast temat roszczenia z tytułu zrujnowania planów życiowych młodej kobiety i obiecującej zawodniczki tak jakby nie docierał do świadomości decydentów firmy ubezpieczeniowej. W tym też zakresie konieczne było wytoczenia powództwa. Sprawa sądowa trwała jednak bardzo krótko. Firma ubezpieczeniowa szybko uznała przedstawione przez nas argumenty i co ciekawe zgodziła się zapłacić całą żądaną kwotę. Wcale się nie dziwię. Myślę, że mieli pełną świadomość tego, iż opinie biegłych, których zawnioskowaliśmy oraz powołanych przez nas świadków mogłyby doprowadzić po latach trwania procesu do rozszerzenia powództwa i konieczności wypłaty jeszcze większego odszkodowania Sylwii.

Lubię porównania militarne, bo są konkretne, czasami dosadne, no i zawsze działają na wyobraźnię. Tutaj też się przed nimi nie powstrzymam. Czasami o sukcesie decyduje to, aby pokazać wrogiej armii ile mamy samolotów, czołgów i wszelakiego innego wojskowego ustrojstwa. To może skutecznie zniechęcić do walki. W sytuacji sporu z firmą ubezpieczeniową jest podobnie. Istotą rzeczy jest szybko wskazać przeciwnikowi, jaką „siłą ognia” dysponujemy. Ważne jest też, aby pokazać, że jesteśmy gotowi na długą wojnę. Stwierdzenia te nie są niestety moim oryginalnym wkładem w rozwój stosunków międzyludzkich. Już starożytni Rzymianie bowiem wykuli maksymę: „si vis pacem, para bellum” (jeżeli chcesz pokoju, przygotuj się do wojny). No i od tamtej pory nikt nic mądrzejszego w tym temacie nie wymyślił. Czasami więc wystarczy zastosować się do rad praprzodków.  

 

 

2016-08-09 14:32:13

Odszkodowanie po wypadku samochodowym

Odszkodowanie po wypadku samochodowym - czyli kilka wskazówek jak nie zostać ponownie ofiarą na własne życzenie. 

Parcie na mamonę – Twój moralny obowiązek

Zacznę od rzeczy oczywistej – skutkiem wypadków komunikacyjnych są nie tylko pogięte blachy aut. Czasami wypadki kończą się utratą zdrowia lub życia. Czasu nie cofniesz, a co się stało to się nie odstanie. Możesz jednak zadbać o to – i potraktuj to jako moralny obowiązek wobec samego siebie - aby uzyskać dobre odszkodowanie po wypadku samochodowym od firmy ubezpieczeniowej, w której jego sprawca miał polisę OC. Na co zwrócić uwagę w pierwszej kolejności? Parę uwag poniżej.

 

Zadzwoń i dowiedz się ile masz praw i możliwości walki z ubezpieczycielem - 22 390 52 58

 

Nie licz na przyjaźń firmy ubezpieczeniowej

Przede wszystkim pamiętaj, że należne Tobie odszkodowanie po wypadku samochodowym wynikać może z sytuacji, kiedy ofiarą wypadku jesteś Ty lub osoba Ci bliska. Odszkodowanie po wypadku może sięgać nawet kwoty kilkuset tysięcy złotych. Dlatego też firma ubezpieczeniowa, w której sprawca wypadku miał polisę OC i od której domagasz się teraz odszkodowania nie zostanie raczej Twoim przyjacielem.

Nie licz u nich na współczucie i zrozumienie Twojej sytuacji.

„Oni” mają jeden cel – zapłacić Ci jak najmniej. Są profesjonalnie przygotowani do rozmowy z Tobą. Chcesz z nimi negocjować sam? Twoje szanse sukcesu w negocjacjach są podobne do tych z meczu piłkarskiego Niemcy – Wyspy Owcze. Oczywiście żeby nie było wątpliwości – Wyspy Owcze to Ty. Tyle, że jak Wyspy Owcze przegrają w realnym meczu piłkarskim, to nikt nie ma pretensji. Natomiast, jeżeli Ty bezpowrotnie przegrasz swoją szansę na przyzwoite odszkodowanie po wypadku samochodowym, to raczej nie podarujesz sobie tego do końca życia.

 

Zadzwoń i dowiedz się ile masz praw i możliwości walki z ubezpieczycielem - 22 390 52 58

 

Nie bądź samotnym bohaterem ostatniej akcji

Dlatego też tego tekstu nie kieruję do tych „bohaterów”, którzy sami biorą sprawy w swoje ręce i bez pomocy profesjonalisty negocjują z firmą ubezpieczeniową. Oczywiście może to być dla nich ciekawe doświadczenie życiowe, tak jak dla owcy ciekawym doświadczeniem mogłoby być negocjowanie z wilkami na temat ich przejścia na wegetarianizm. Koniec negocjacji jest jednak łatwy do przewidzenia.

Komu więc powinieneś powierzyć Twoją sprawę, aby uzyskać od firmy ubezpieczeniowej dobre odszkodowanie po wypadku samochodowym? Oczywiście, że profesjonaliście. Tutaj jednak też zaczynają się przysłowiowe schody i mówię to na bazie mojego blisko 17-letniego doświadczenia radcy prawnego. Wyboru profesjonalisty musisz dokonać roztropnie. Inaczej przegrasz.

Czasami potrzeba „potu i łez”, aby dostać swoje

Pierwsza pułapka, jaka bowiem na Ciebie czeka to taki „profesjonalista”, który potraktuje Twoje odszkodowanie jako okazję do szybkiego wzbogacenia się. Ten ktoś absolutnie nie zamierza toczyć batalii sądowej w Twojej sprawie. Postara się bez większego nakładu pracy zawrzeć z firmą ubezpieczeniową ugodę – niestety zwykle na dziadowskich dla Ciebie warunkach. Ty dostaniesz odszkodowanie po wypadku samochodowym może i szybciej, ale dużo mniejsze niż Ci się należy. Dlatego pamiętaj – dla prawdziwego profesjonalisty istotą rzeczy jest to, aby Twoje odszkodowanie było możliwie jak najwyższe, choćby wymagało to z jego strony „potu i łez”, innymi słowy długiej walki w sądzie. Taki ktoś zawsze też będzie traktował swoje honorarium jako produkt uboczny, a nie cel sam w sobie. Honorarium to będzie zwykle zależne od tego, jakiej wysokości odszkodowanie po wypadku Ty uzyskasz.

 

To nie jest robota dla bojaźliwych

Następne niebezpieczeństwo polega na tym, że wobec firmy ubezpieczeniowej reprezentować Cię może ktoś – nazwijmy to – bojaźliwy. Albo oszacuje on Twoje na zbyt niską kwotę, albo szybko ulegnie sugestiom firmy ubezpieczeniowej, że żądasz za dużo. Taki ktoś może także bezkrytycznie podejść do opinii biegłych lekarzy, albo zostać szybko sprowadzony „do parteru” przez sędziego, co też się niestety zdarza. Dlatego pamiętaj – jeżeli chcesz skutecznie wyegzekwować przyzwoite odszkodowanie po wypadku samochodowym, to powierz prowadzenie Twojej sprawy komuś raczej z twardym charakterem. Strzeż nas bowiem Boże od maminsynków, bo psują oni świat jeszcze bardziej niż dranie. Niestety w mojej praktyce prawniczej wciąż natykam się na przypadki, w których ktoś, kto stracił w wypadku kończynę lub przesiadł się z własnych nóg na wózek inwalidzki i był reprezentowany przez wydawałoby się profesjonalistę, dostał odszkodowanie niewystarczające na trzykołowy inwalidzki pojazd z plandeką. Smutne i częstokroć nieodwracalne.

 

Strzeż się Piotrusia Pana

W końcu pułapka trzecia. Wybrany przez Ciebie profesjonalista chce zadbać o Twoje interesy, zna dobrze przepisy i nie jest bojaźliwy, ale posiada doświadczenie życiowe na poziomie Piotrusia Pana. I oczywiście nie chodzi tutaj o młody wiek, tym bardziej, że jak wiadomo młodość to „choroba”, która szybko mija. Chodzi raczej o odpowiedni zakres doświadczeń życiowych Twojego pełnomocnika, mający naprawdę duże znaczenie, jeżeli chcesz uzyskać dobre odszkodowanie od firmy ubezpieczeniowej. W tych sprawach bowiem przepisy odgrywają częstokroć mniejszą rolę, niż rozeznanie i wyczucie Twojego pełnomocnika dotyczące psychologii, medycyny, a wręcz spraw czysto emocjonalnych – a te związane są zwykle właśnie z życiowym doświadczeniem. Dobrą ilustracją są np. sprawy seksualne, których zaburzenie w wyniku wypadku drogowego – co jest normalne nie tylko z powodów uszkodzeń ciała, ale również z przyczyn traumatycznego doświadczenia – jest czasami poważnym argumentem dla sądu przy podejmowaniu decyzji, w jakiej finalnie wysokości otrzymasz odszkodowanie. Aby poruszać jednak tak delikatne i intymne kwestie z ofiarą wypadku drogowego lub jej rodziną, profesjonalista musi posiadać odpowiedni zasób doświadczenia życiowego, wyczucia oraz – co czasami najważniejsze – pokory.

 

Włącz myślenie i nie bądź ofiarą

Dlatego też przy wyborze profesjonalisty, który będzie Cię reprezentował wobec firmy ubezpieczeniowej, uruchom najcenniejszy dar, który otrzymałeś od Pana Boga – Twój rozum. Twoim zadaniem jest wybrać mądrze i otrzymać godziwe odszkodowanie po wypadku samochodowym. Jeżeli powyższe wskazówki Ci w tym wyborze pomogły – to o to właśnie chodziło.

Na koniec refleksja. Nie wiem, czy tym tekstem uprościłem Ci życie, czy je skomplikowałem. Obie możliwości są dobre, jeżeli przyczynią się do tego, że będziesz działać w sposób racjonalny przy wyborze pełnomocnika, który będzie Cię reprezentował w sprawie o odszkodowanie. Nikt nie zwróci życia Twoim bliskim, którzy zginęli w wypadku drogowym i nikt nie wyeliminuje do końca traumy, którą przeżywasz. Nikt też nie zwróci Ci zdrowia, które utraciłeś w wypadku. Nikt nie cofnie Twojego bólu i cierpienia. Możesz jednak uczynić swoje życie znośniejszym dzięki „obrzydliwej mamonie” wyegzekwowanej od „tłustych misiów”. Jeżeli jednak coś czynisz, to rób to z głową.

 

Nie bądź ponownie ofiarą, tym razem na własne życzenie.

2016-07-25 10:56:47

Z pamiętnika prawnika #1

Wydawałoby się, że nie może się stać nic złego, gdy wychodzisz ze swoim dzieckiem z przedszkola i trzymasz je na rękach. Dziecko wtula się w Ciebie zadowolone, że już jesteś. Ty też przeżywasz radość, gdy potomstwo klei się do Twoich ramion. Jest super. Czy może być za chwilę inaczej?

Niestety może, o czym przekonała się Alicja, która właśnie wychodziła na ulicę z terenu przedszkola trzymając na ręku 2-letnią córeczkę. W żadnym wypadku nie była w stanie przewidzieć, że młody mężczyzna jadący na motorze nie opanuje go i wjedzie z impetem na chodnik ... Nie trzeba więcej opisywać. Wyobraźnia dopisuje resztę. Szczęście w nieszczęściu – główny impet uderzenia przyjęła Alicja. Dziecku poza kilkoma siniakami nic się nie stało. Z Alicją było gorzej. Wielonarządowe obrażenia wewnętrzne, strzaskana noga. Generalnie lekarze byli bardziej niż sceptyczni, co do jej szans na przeżycie. Ale Alicja to tzw. „twarda baba”, „baba komandos”. Zrobiła „na złość” lekarzom i przeżyła dokładając im przy okazji mnóstwa pracy.

 

Zadzwoń i dowiedz się ile masz praw i możliwości walki z ubezpieczycielem - 22 390 52 58

 

Czasami jednak łatwiej jest przeżyć wypadek, niż żyć później z jego konsekwencjami. Bo jak tu funkcjonować, gdy wszystko cię boli. W wyniku wypadku Alicja miała uszkodzone jelita, żołądek, wątrobę i trzustkę. Gdy brała środki przeciwbólowe to zawsze któryś z tych organów się buntował. Gdy nie brała środków przeciwbólowych, to pozostawało wycie do księżyca – tak bolało. No i jeszcze ta rozwalona noga ze strzaskanym kolanem. No i blizny – Alicja będąca atrakcyjną kobietą miała na ciele duże blizny. Paskudnie wyglądały, bo bezpośrednio po wypadku lekarze nie zakładali raczej, że te blizny będą w przyszłości paradowały na ciele osoby żywej. To i nie przykładali się do starannego szycia. Trudno się dziwić, że Alicja strasznie cierpiała tak fizycznie jak i psychicznie.

Przypadek ten trafił do naszej kancelarii. Zadanie uzyskania dla Alicji dobrego odszkodowania nie było wcale łatwe. Doszło do sprawy sądowej przeciwko firmie ubezpieczeniowej. Główny problem polegał na wyraźnym pokazaniu sądowi, iż całościowa szkoda Alicji jest o wiele większa niż suma poszczególnych uszczerbków zdrowotnych, z których ta szkoda się składa. To był absolutny klucz do sukcesu. Opinie biegłych nie były bowiem wcale rewelacyjne dla Alicji – za trzustkę tyle procent uszczerbku na zdrowiu, za wątrobę i jelita tyle, za rozwaloną nogę tyle. Uzbierał się łącznie taki uszczerbek na zdrowiu, który nie kwalifikował wcale Alicji do uznania jej jako osoby chorej i cierpiącej, jaką w rzeczywistości była..

W tej sytuacji zasadniczą kwestią było nawiązanie dobrej, a wręcz ciepłej relacji z Alicją i jej mężem. Było to niezbędne, aby wniknąć bliżej w ich życie rodzinne i małżeńskie. Dowiedzieliśmy się jak gigantyczna jest skala ich problemu. Zobaczyliśmy, że Alicja ma wielkie trudności, aby jakoś siebie ogarnąć, żeby zacisnąć zęby i nie płakać z bólu. A jak boli to na dodatek ciężko spać. A jak tu być dobrą żoną i matką, kiedy ciało odmawia posłuszeństwa z powodu bólu i braku snu? Życie intymne z mężem – tak satysfakcjonujące przed wypadkiem – stało się więcej niż abstrakcją. Tak więc Alicja stała się trudna do wytrzymania dla najbliższych, kłótliwa i wiecznie zdenerwowana; ciekawe, kto by nie był w jej sytuacji? 

Nasza relacja z Alicją i jej rodziną doprowadziła do tego, iż udało nam się od nich uzyskać w sądzie logiczne i spójne zeznania pokazujące ponad wszelką wątpliwość, że nie chodzi nam tylko o straty na zdrowiu Alicji, ale o fakt, iż te straty wręcz zdemolowały całe życie Alicji i jej męża. Gdy zeznawał mąż Alicji i mówił długo, jakie skutki dla nich przyniósł ten nieszczęsny wypadek, to obserwowałem wyraz twarzy sędziego. Już wiedziałem, że sprawa zakończy się dla Alicji pełnym sukcesem.

Wyrokiem sądu Alicji przyznano kilkaset tysięcy złotych tytułem odszkodowania i zadośćuczynienia oraz dożywotnią rentę. To był oczywiście duży sukces, chociaż ja wiem, że nie ma na świecie dolarów, które zrekompensowałyby to, co Alicja przeżyła i co będzie musiała znosić do końca swoich dni.

Dla mnie jako dla prawnika doświadczenie to wykazało wyraźnie po raz kolejny, iż w sprawach odszkodowawczych ważne są nie tylko paragrafy i prawne interpretacje. Czasami kluczem do sukcesu dla prawnika jest znalezienie w sobie tych pokładów empatii, które pozwolą zobaczyć w ofierze wypadku nie tylko cierpiące ciało, ale także dostrzec jak to cierpienie odbija się na kondycji duchowej i emocjonalnej. Bez tej umiejętności, moim zdaniem, prawnik będzie nieskuteczny.

 

Zadzwoń i dowiedz się ile masz praw i możliwości walki z ubezpieczycielem - 22 390 52 58

2016-07-25 10:54:41